Zdjęcie przedstawiające strażaków

O strażakach, którzy gaszą wolność

Gdy zapytano młodych strażaków, dlaczego zdecydowali się na ten zawód, większość odpowiedziała – „chcieliśmy po prostu być w miejscu, w którym są jakieś zasady”. To pytanie nie zdziwiło mnie, bo dzięki uważnemu obserwowaniu świata, brakuje rzeczy, które mogłyby mnie jeszcze zaskoczyć. Skłoniło mnie za to do refleksji.

Po drodze nasze pojęcie wolności wypaczyło się. Teraz jest to prostu „róbta co chceta”. Wolność, mimo że obecnie towar deficytowy, nabrała ogromnej popularności. A to za sprawą kilku cwaniaków, którzy „wolność od” zamienili na „wolność do”. Ta zdecydowanie bardziej roszczeniowa definicja na stałe weszła do posthipisowskiego świata. Z lekko zmodyfikowanym znaczeniem. Teraz bić się o wolność to po prostu walczyć o zezwolenie na moralną i obyczajową swawolę.

Ktoś kiedyś bardzo skrupulatnie planował, w jaki sposób wypaczyć nam to pojęcie. Tak, aby kojarzyło nam się wyłącznie z jednym. Co ja, eufemistycznie nazywam rozwiązłością lub rozpasaniem.

Zamknęli nas w schemat. „Nie pracujcie, praca hańbi” – mówi nam Paul Lafargue. „Bądźcie ateistami, Bóg umarł, sami jesteście panami swojego życia” – rzecze Dawkins. „Przestańcie wymachiwać polskimi flagami, szowinistyczne świnie” – wykrzykuje Środa. „Nie popierajcie niesprawiedliwości społecznej, niewpuszczania biednych imigrantów, homofobii i związków partnerskich” – dopowiada cała reszta tej postępowej zgrai.

„To co możemy robić?” – spyta w końcu najodważniejszy z tłumu. „Jak to co?” – odpowiedzą oburzone autorytety – „Cieszcie się wolnością!”.

I to jest właśnie sedno tego problemu. Pokazują nam tylko mały wycinek wolności. I to tej najobrzydliwszej, która obdziera nas z człowieczeństwa i każe słuchać pożądań własnego ciała. Ale nie to chodzi. Chcę po prostu powiedzieć, że każde celowe zamykanie w schematy jest formą zniewolenia!

Gloryfikowanie jednej słusznej wolności jest zamykaniem nas na inne jej rodzaje. Rodzaje szlachetniejsze, choć z pewnością wymagające większego nakładu pracy. Prawdziwa „wolność DO” to ta, która pozwala nam dokonywać samodzielnego wyboru w sformułowaniu własnej definicji wolności, a także umożliwia poznanie ludzi, którzy taką definicję już sformułowali. Ludzi, którzy mieli swoje idee i nie bali się ich zrealizować. Którzy wierzyli, że ktoś wiele wieków temu umarł za nich na krzyżu i za wiarę w to byli gotowi ponieść najwyższą cenę. Którzy budowali coś z niczego, bo widzieli w tym sens.

A co do tego mają młodzi strażacy? Oni po prostu są idealnym przykładem ludzi, których „postępowa wolność” przytłoczyła.

2
Komentarze:

Emilia Nowak

Nie sądzę, by każdy strażak wybierał swój zawód, bo potrzebuje krótkiego trzymania za mordę.
Kto w ogóle tychże strażaków zapytał i ilu ich było?
Twój post jest bardzo ogólny, generalizujący i w sumie nie wiem, czego tak naprawdę konkretnie dotyczy.
Każdy w każdym razie ma swój rozum i powinien w życiu kierować się zasadami takimi, które nie będą krzywdzić drugiego człowieka.