Flaga Unii Europejskiej

Na naszych oczach powstają Stany Zjednoczone Europy

Celem Unii Europejskiej jest całkowita integracja wszystkich państw członkowskich. Nie współpraca, ale integracja. Polska, podobnie jak pozostałe państwa członkowskie, przystępując do Unii zgodziła się na to, nie wiedząc, co tak naprawdę robi.

Nasza wiedza o tworze, jakim jest UE, jest bardzo ograniczona i kończy się na kilku okrągłych datach. I to jeszcze najczęściej błędnych. Przykładowo: Polska wstąpiła do Unii Europejskiej nie w 2004, ale w 2009 roku.

W roku 2004 Polska wstąpiła tylko do Wspólnoty Europejskiej, której zadanie polegało na skupianiu suwerennych państw w celu poszerzenia możliwości współpracy. Już wtedy jednak próbowano przekształcić jej charakter i stworzyć jedną, ponadnarodową organizację, której prawo stoi wyżej od prawa krajów do niej należących. Udało się to w roku 2009, kiedy to po bezprawnie powtórzonych referendach, udanie przekształcono ją w twór, który funkcjonuje do dziś.

Obecna Unia Europejska, która za rok będzie obchodziła 10 urodziny, jest w rzeczywistości superpaństwem, które ma możliwość dowolnej ingerencji w prawo państw członkowskich. To sytuacja bardzo niebezpieczna, bo oznacza to, że Polska nie jest krajem suwerennym.

Aby poznać, z czym mamy do czynienia, trzeba cofnąć się kilkadziesiąt lat wstecz, zanim jeszcze powstała idea integralności Europy. Nie jednak do lat 50′ XX wieku, ale do roku 1941.

Manifest z Ventotene

Wtedy to odsiadujący w więzieniu za krytykę Stalina włoski komunista Altiero Spinelli, razem ze swoim współwięźniem Ernesto Rossim, napisał Manifest z Ventotene. Jest on kluczowym tekstem w kształtowaniu się idei integracji Europy. Manifest ten przedstawia ideę jednego federalnego państwa, które ma powstać po połączeniu wielu suwerennych państw Europy; dysponujący jedną armią i gospodarką.

Przedstawia on elementy, które mają pomóc w zrealizowaniu tej idei:

– zlikwidowanie suwerennych gospodarek państwowych, aby dzięki temu ograniczyć możliwości sprzeciwienia się krajów przeciwko budowie jednego superpaństwa.

– przeprowadzenie europejskiej rewolucji, która musi być socjalistyczna, nie jednak poprzez chaotyczny zryw, ale zaplanowany proces świadomych swego celu socjalistów.

– skuteczne tępienie wszelkich przeciwników integracji europejskiej, która jest kluczowa, i zabronienie dyskutowania o jej sensie, gdyż nie podlega on żadnej dyskusji.

– stworzenie nowego, młodego społeczeństwa, a odsunięcie na boczny tor starsze reakcyjne grupy ludzi, sprzeciwiające się europejskiej integracji. Młodzież ma natomiast być wychowywana w duchu kultury równości, w której wolny „wyzyskujący” rynek nie istnieje.

Superpaństwo ma zostać stworzone nie dlatego, że taka jest wola społeczeństwa, ale dlatego, że tak powinien wyglądać nowoczesny świat. Dlatego usprawiedliwione jest działanie wbrew woli ogółu, wprowadzanie nowego porządku za pomocą dyktatury i prześladowanie przeciwników.

Manifest ten zachęcił komunistów do podejmowania prób na rzecz zjednoczenia Europy.

Droga ku zjednoczeniu

Przez kolejne lata Altiero Spinelli próbował zrealizować swój pomysł. Przeczekał „Plan Schumana”, Traktaty Rzymskie, EWWiS i inne metody wdrażania w życie europejskiej integracji. Wkrótce jednak neomarksiści i eurokomuniści, nazywani Nową Lewicą, zaczęli zdobywać przewagę na międzynarodowej arenie. Spinelli mógł dzięki temu działać. W latach 60′ zgromadził środki finansowe i organizacyjne, dzięki czemu mógł brać udział w kształtowaniu się struktur europejskich.

W 1970 roku został przedstawicielem włoskiego rządu w Komisji Europejskiej, a 6 lat później jako poseł niezależny, zasiadł w Parlamencie Europejskim. W 1979 roku również został wybrany, tym razem już w wyborach bezpośrednich.

Spinelli wiedział, że prawo europejskie, które uchwalał z innymi posłami PE, jest często sprzeczne z prawem krajowym państw członkowskich. Zdawał sobie sprawę z absurdalności tej sytuacji i z faktu, że działa ona na korzyść jego planów. Teraz bowiem wystarczyło uchwalić akt, który ustanawiałby wyższość prawa wspólnoty nad prawem krajowym we wszystkich decyzjach.

W 1982 roku powstała komisja, która zajęła się przygotowaniem projektu konstytucji, mającej zawierać odpowiednie zapisy. W 1984 roku projekt powstał i został przyjęty przez Parlament Europejski.

Na przeszkodzie socjalistów stanęły jednak państwa członkowskie, które jak jeden mąż, odrzuciły projekt w parlamentach krajowych.

Spinelli nie poddał się. Wiedział, że był już naprawdę blisko, aby zreformować starą politykę integracji ograniczonej i wprowadzić nową, zgodną z Manifestem z Ventotene, integrację absolutną. Za jego namową Francois Mitterand nie wyrzucił projektu do kosza, tylko przesunął go do dalszych prac. Następnie utworzył komisję, która z sukcesem przyczyniła się do reformy Traktatów Rzymskich poprzez podpisanie w 1986 roku Jednolitego Aktu Europejskiego.

W tym samym roku Spinelli zmarł. Nie zabrakło jednak jego kontynuatorów. W 1992 roku udało się przemycić do Traktatu z Maastricht najważniejsze zapisy z Planu Spinelliego.

Dzisiaj oficjalnie uważa się, że ten moment był początkiem powstania Unii Europejskiej, ale to nieprawda. Zapisy z Traktatu z Maastricht wspominają jedynie w preambule wolę utworzenia Unii. Wydaje się być to nieistotne, ale diabeł tkwi w szczegółach. Po podpisaniu tego traktatu, europosłowie nie mieli nawet w połowie tyle możliwości co teraz. Bo nie mieli narzędzi do ingerowania w prawo suwerennych jeszcze wtedy państw.

Stopniowo przekształcano jednak Wspólnotę Europejską, zwłaszcza poprzez Traktat Amsterdamski z 1997 roku. W 2004 roku podpisano Traktat o Konstytucji Europejskiej – będący kolejną próbą zrealizowania Planu Spinelliego. I w tym przypadku jednak plany „absolutnych integratorów” spełzły na niczym. Referenda, które przygotowano w celu uzyskania legitymizacji do wdrożenia postanowień z traktatu, dały negatywny wynik we Francji i Holandii. Proces przekształcania się Wspólnoty Europejskiej w Unię został zatrzymany. Nastroje społeczne nie dawały dobrych rokowań, dlatego zastosowano specjalnie przeznaczoną do tego celu taktykę, stosowaną już niegdyś przez ministra propagandy nazistowskich Niemiec, Josepha Goebbelsa. Uruchomiono wszelkie środki, aby przekonać społeczeństwo o korzyściach płynących z integracji europejskiej i o zacofaniu osób, będących jej przeciwnikami. Metoda przyniosła dobre owoce. Państwa członkowskie uległy.

W 2007 roku podpisano Traktat Lizboński, który w rzeczywistości był kopią odrzuconych postanowień z Traktatu o Konstytucji Europejskiej. Jednak na nieszczęście dla inicjatorów akcji, w Irlandii, gdzie do ratyfikacji potrzebny był pozytywny wynik w referendum, obywatele nie wyrazili zgody na wprowadzenie traktatu w życie.

Rada Europejska otrzymała silny cios, ale niezrażona zażądała kolejnego referendum. Logicznie rzecz biorąc, było to bezprawne, gdyż obywatele już zdecydowali. Decyzja jednak zapadła. Wkrótce miało odbyć się kolejne głosowanie. Znów do akcji wkroczyli uczniowie Goebbelsa, tworząc tak potężną prounijną nagonkę, że w referendum traktat przyjęto. W roku 2009 udało się więc przekształcić Wspólnotę Europejską, w posiadającą osobowość prawną Unię Europejską. Był to przełomowy moment w realizacji planu uruchomienia superpaństwa, ale jak się można domyślić – nie jego koniec.

Manifest z Ventotene nie został jeszcze zrealizowany. Najważniejsza część, czyli zniszczenie samowystarczalności państw członkowskich i zlikwidowanie suwerennych granic, nadal pozostają sprawą otwartą. Nie udało się też stworzyć jednej, wspólnej armii, która byłaby w stanie egzekwować prawo. Choćby te nakazujące nauczycielom stosować politykę nauczania zgodną ze strategią polityczną gender mainstreaming, To, czy komunistom uda się przekształcić Unię w jedno państwo, zależy też od nas. Na dobry początek watro zapoznać się z faktami, postacią Altiero Spinelliego, przeczytać Manifest z Ventotene, a także uświadomić sobie, że początki integracji europejskiej nie mają chrześcijańskich korzeni. One zostały wyrwane i zastąpione komunistyczną ideologią.

6
Komentarze:

Speckled Fawn

Twoje przypuszczenia i przewidywania są bardzo, bardzo mało prawdopodobne. UE składa się z tak różnych państw, że nie wyobrażam sobie co musiałoby się wydarzyć,żeby stały się one jednym tak jak przytoczone przez ciebie USA.

Katarzyna Mirek

Jakoś nie odebrałam tego tak

Olga Kłos

Coś w tym rzeczywiście jest…

Ewelina

Nigdy się w to szczególnie nie zagłębiałam, przez co nie odbieram tego wszystkiego w ten sposób.