porno

Skończmy już z tą pornografią!

Rewolucja seksualna z 1968 roku umożliwiła pornografii wejść na salony. Rok później, Dania, jako pierwszy kraj na świecie ją zalegalizowała. W ślad za Danią poszły inne kraje, tak, że dzisiaj pornografia jest dostępna prawie we wszystkich krajach Europy i obu Ameryk.

Polskie prawo reguluje przepisy dotyczące treści pornograficznych w art. 202 kodeksu karnego. W pięciu paragrafach zapisane jest kilka restrykcji – zabronione jest publiczne prezentowanie tego rodzaju materiałów, szczególnie małoletnim do lat 15, a także rozpowszechnianie i posiadanie filmów pedofilskich i zoofilskich. Poza tym, nie ma żadnej wzmianki, która zakazywała pracować i zarabiać w przemyśle porno.

Rok 1997, w którym wszedł życie art. 202, zbiega się czasem z 2 października 1997 roku, kiedy to Unia Europejska podpisała traktat amsterdamski, według, którego polityka gender mainstreaming, stała się wyznacznikiem wszystkich państw członkowskich. Gender, jak dobrze wiemy, ma bardzo pobłażliwy stosunek do pornografii.

Rewolucja seksualna dała przyzwolenie na coraz to większe dewiacje. To, co jeszcze do niedawna było powszechnie uważane za niemoralne czy obsceniczne, w przeciągu lat stawało się najpierw tolerowane, a później akceptowane. Lata 70′ dały na przykład początek nowemu gatunkowi porno – hardcore. Słowo „hardcore” oznacza coś brutalnego, ekstremalnego. W Polsce mówi się na ten rodzaj filmów – twarda pornografia. Wtedy była to pornografia uznawana za naprawdę wulgarną. Jednak Gail Dines, feministyczna badaczka wpływu pornografii na naszą codzienność, zauważa, że w dzisiejszych czasach prawie każdy film zawiera agresywne praktyki wobec kobiet, zbliżenia genitaliów i poniżenia werbalne.

Nie oznacza to, że „łagodne porno” jest dobre, bo nie jest. Problem jednak polega na tym, gdy jeszcze kilkadziesiąt lat temu aby uzyskać stan podniecenia seksualnego używano erotycznych gazet, to teraz do tego celu stosuje się filmy wysokiej jakości. Ma to jeszcze bardziej druzgocący wpływ na nasze mózg, bo ilość bodźców w jednostce czasu jest nieporównywalnie większa. W konsekwencji stan sztucznie wywołanego podniecenia można osiągać coraz częściej i znacznie skuteczniej. Bardzo często prowadzi to do uzależnień.

Destrukcyjny wpływ pornografii

Podczas oglądania filmów dla dorosłych (połączonych najczęściej z masturbacją) poziom dopaminy, hormonu szczęścia, wzrasta nawet dwukrotnie. Jest to porównywalne z podaniem morfiny. Z czasem mózg zaczyna bronić się przed zbyt dużymi dawkami dopaminy, zmniejszając ilość receptorów dopaminowych. Przez to ten sam film pornograficzny powoduje mniejsze podniecenie niż wcześniej. Odbiorca musi więc sięgnąć po coś mocniejszego, aby uzyskać ten sam efekt przyjemności.

Nazywa się to procesem eskalacji. Jest to bardzo niebezpieczny proces, który przebiega podobnie jak u narkomana, poszukującego coraz to silniejszych środków. Człowiek uzależniony przyzwyczaja się do wcześniej oglądanych scen i poszukuje czegoś bardziej obscenicznego. W ten sposób wiele osób, które wcześniej nie miały do tego skłonności, sięga po pornografię z udziałem zwierząt, a nawet po pornografię dziecięcą.

Naukowcy udowodnili, że nagminne korzystanie z pornografii zmienia mózg na poziomie biologicznym i strukturalnym. Niemieccy badacze z berlińskiego instytutu Maxa Plancka, stwierdzili, że u osób uzależnionych od filmów erotycznych, obserwuje się zmniejszenie substancji szarej w płatach czołowych mózgu, odpowiedzialnej za nasze zachowanie i myślenie. Badania pokazują także, że zarówno u osób uzależnionych od środków psychoaktywnych jak i porno, dochodzi do tych samych, trwałych zmian w mózgu.

Osoby oglądające porno i masturbujące się mają też ogromne kłopoty w życiu małżeńskim. Wśród osób, które korzystają z serwisów dla dorosłych, co czwarty ma dysfunkcje seksualne. Jest to spowodowane tym, że ucisk na członka podczas onanizowania się jest inny niż podczas właściwego stosunku seksualnego. W dodatku takie osoby przyzwyczajają się do konkretnego rodzaju podniecenia, które nie występuje podczas fizycznego kontaktu z partnerką.

Nałogowy konsument pornografii traci więc zainteresowanie drugą osobą i woli zaspokoić się „na własną rękę”. Może robić to dowolnie i o każdej porze, dzięki nieograniczonej liczbie filmów pornograficznych.

Pornobiznes

Skoro jest popyt na obsceniczne, wulgarne treści, musi być ktoś, kto popyt zaspokoi. Twórcy filmów erotycznych robią ogromne pieniądze, za dostarczanie konsumentom coraz to nowszych treści. Wygrywa ten, komu uda się przyciągnąć najwięcej użytkowników i reklamodawców. A że wśród odbiorców pornografii coraz więcej jest bezdusznych, seksualnych maniaków, możemy sobie tylko sobie wyobrazić, na jaki kontent stawiają twórcy.

W tej branży liczy się zysk i tylko zysk. Pornografia nigdy nie było udokumentowaniem piękna cielesnego aktu pomiędzy kobietą i mężczyzną – a takie argumenty padają ze strony jej zwolenników. To nie sztuka, ale brutalne obdzieranie ludzi z jakiejkolwiek intymności i zmuszanie ich do wykonywania coraz to bardziej udziwnionych czynności seksualnych – wszystko po to, aby zadowolić rzeszę erotomanów. Nieważne, jakim kosztem. Najczęściej jednak cierpi na tym kobieta, która w przemyśle pornograficznym zajmuje pozycję na równi z łóżkiem, na którym oddaje się mężczyznom. Dziwnym trafem akurat problem maltretowanych na planie kobiet nie spędza ruchom feministycznym snu z powiek.

Kultura porno

Przed twardą pornografią można się zabezpieczyć. Wystarczy nie wpisywać w wyszukiwarkę słowa „porno” lub „xxx”. A jak się już przez przypadek wejdzie na strony erotyczne, to zawsze pojawia się okienko z prośbą o potwierdzenie wieku – można tego nie zrobić i wyjść. Niestety, inaczej sprawy się mają z pornografią miękką – ona atakuje nas na każdym kroku. Cały świat uległ seksualizacji i wykorzystuje ludzkie ciało do osiągania własnych celów. Spostrzegł się bowiem, że skąpo ubrana dziewczyna może zdziałać więcej niż dziewczyna ubrana normalnie.

Seksualizacja szczególnie druzgocąco wpływa na młodzież. To, co było dostępne niegdyś tylko dla dorosłych, teraz ma na wyciągnięcie ręki. I jak pokazują statystyki – nie waha się z tego korzystać. 61% chłopców i 42% dziewcząt miało już pierwszy kontakt z pornografią przed ukończeniem 12 roku życia. Prawie 50% chłopców ogląda porno częściej niż raz w miesiącu, a 15% czyni to codziennie. Jeśli chodzi o młodzieńczą masturbację, jest jeszcze gorzej – onanizuje się 90% chłopców i ponad 40% dziewczynek.

Kiedy wreszcie powiemy temu stop? Kiedy uświadomimy sobie, że to, co według niektórych jest synonimem wolności, tak naprawdę zniewala?

2
Komentarze:

Dee

Interesujący tekst i rzadko w obecnych czasach spotykany punkt widzenia. zawsze myślałam, że wszystko jest dla ludzi jeśli nie szkodzi, ale jeśli szkodzi to może faktycznie pora na wyciszenie

Olga Kłos

Hmm… Wszystko w odpowiedniej dawce jest nieszkodliwe. Tak mi się wydaje.