Co wiemy o homoseksualizmie w 2018 roku?

Co wiemy o homoseksualizmie w 2018 roku?

Przez wieki homoseksualizm był określany jako dewiacja, zboczenie, grzech, choroba, a później – wraz z rozwojem nauki – zaburzenie. Już w 1869 roku węgierski lekarz Karl-Maria Kertbeny wprowadził pojęcie „heteroseksualizm” i „homoseksualizm”. Wtedy jednak nikt jeszcze nie ośmielał się twierdzić, że są to dwie równorzędne i naturalne orientacje seksualne. Sytuacja zmieniła się dopiero w 1973 roku.

Pod ogromnym naciskiem homoseksualnych aktywistów, APA – Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne – wykreśliło homoseksualizm z listy zaburzeń psychicznych. Zrobiło to jednak nie w drodze żmudnych badań, a głosowania. Aktywiści LGBT mogli zacierać ręce – protesty, personalne ataki i wyrywanie mikrofonów przyniosły skutek – psychiatrzy skapitulowali. Uznali, że ta decyzja pomoże usunąć zbędne uprzedzenia wobec gejów i lesbijek. I w ten sposób 58% głosów na tak, rozpoczęło lawinę wydarzeń, które trwają do dzisiaj.

Mimo że kilka lat po głosowaniu 68% członków APA nadal uważało homoseksualizm za zaburzenie, do świata poprzez media przedarła się tylko jedna wiadomość – heteroseksualizm nie jest jedyną normalną orientacją.

Przez lata homoseksualizm przeszedł krótką drogę od nieśmiałej tolerancji, do przymuszonej akceptacji. Czy słusznie?

Minęło już sporo czasu odkąd znamy zjawisko, jakim jest pociąg do tej samej płci. Mimo tego wiedza naukowa w tym zakresie jest wciąż zbyt mała. Nie brakuje „białych plam”. Zbyt mało jest badaczy, którzy chcieli by zgłębiać „ziemie nieznane”.

Powody są dwa. Część naukowców po prostu przyjęło oficjalną retorykę dotyczącą homoseksualizmu („po co badać coś, co jest normalne?”). Niektórzy jednak rezygnują z badań pod wpływem krytyki i zarzutów o dyskryminację. Trzeba bowiem wiedzieć, że lobby LGBT bardzo agresywnie reaguje na badania ukazujące homoseksualizm w złym świetle. Są zwolnienia z pracy, dyskredytacja, a nawet groźby śmierci. Z tego też względu ta gałąź nauki rozwija się zbyt wolno.

Nie oznacza to jednak, że podobnych badań nie ma wcale. Małymi krokami, ale konsekwentnie idziemy naprzód. Na tyle, że bez problemu możemy znaleźć odpowiedzi na wiele pytań.

Statystyki

Środowiska LGTB mówią, że w społeczeństwie jest nawet 10% osób nieheteroseksualnych. To nieprawda. Nawet w krajach bardzo „tolerancyjnych” i silnie zideologizowanych jak USA, liczba takich osób nie przekracza 6%. W Polsce mierząc średnią z siedmiu badań robionych na przełomie lat 1970-2011, osiągniemy wynik 1,33%.

Dodatkowo bardzo ciekawe jest to, że w krajach, w których homoseksualne stosunki nie są pochwalane, odsetek homoseksualistów jest znacznie niższy. Dla przykładu – odsetek gejów w konkretnych państwach według ONZ: Egipt 0,05%, Wietnam 0,3%, Kanada 1%, USA 2%. Nie pasuje to zdecydowanie do hipotezy o wrodzoności homoseksualizmu. Gdyby była ona prawdziwa, odsetek osób nieheteroseksualnych byłby podobny niezależnie od szerokości geograficznej.

Co jeszcze pokazują nam statystyki?

– homoseksualiści żyją średnio o 8-20 lat krócej niż heteroseksualiści. Jest to spowodowane takimi czynnikami jak AIDS, rak odbytu, wirusowe zapalenie wątroby typu B i C, kiła, popadanie w nałogi czy w stany depresyjne.

– wśród mężczyzn homoseksualnych znajduje się 4 razy więcej pedofilów niż wśród mężczyzn heteroseksualnych.

– związki jednopłciowe są bardzo nietrwałe, a liczba partnerów w ciągu całego życia jest makabrycznie duża. Jedno z badań wykazało, że 40% gejów miało ponad 500 partnerów, a 28% – 1000 i więcej. Częstym zjawiskiem jest też zdradzanie swojego partnera. 70% homomężczyzn przyznało się, że połowa ich partnerów jest przypadkowa. W dodatku tylko 21% homoseksualistów nie szuka poza związkiem dodatkowego partnera. Powoduje to między innymi ryzyko zachorowania na AIDS. Do myślenia dają badania wykazujące, że liczba partnerów heteroseksualnych osób chorych na tę chorobę to średnio 41 osób, a osób homoseksualnych – 1160. W parach jednopłciowych często dochodzi też do molestowań i gwałtów. 73% gejów uprawiało seks z chłopcami w wieku 16-19 lat lub młodszymi.

– 41% kobiet i 65% mężczyzn powyżej 50 roku życia żyje samotnie.

– szansa, że 16 latek, który twierdzi, że jest homo lub biseksualistą, za rok będzie hetero, jest 25-krotnie większa niż szansa, że będzie zupełnie odwrotnie.

– około 50% dziewczyn i 22% chłopców wychowywanych w homorodzinach ma orientację inną niż heteroseksualną (dla przypomnienia, w rodzinach tradycyjnych odsetek ten wynosi około 2%). Dodatkowo takie dzieci cechują się większą płynnością w zakresie tożsamości seksualnej (spowodowaną mniejszą presją rodziców na role płciowe), nonkonformizmem płciowym, kłopotami z określeniem własnej płci (26,7% dzieci identyfikowało się pomiędzy kobietą, a mężczyzną; Kuvalanka 2013), częstszym narażeniem na stres związany z licznymi zmianami partnerów rodzica, gorszymi wynikami w nauce, częstszymi wagarami. Ponadto, badania wykazały, że córki matek lesbijek częściej podejmują kontakty seksualne – w przeciwieństwie do synów ojców gejów, którzy są bardziej zdystansowani w relacjach. Ogólnie prawie we wszystkich badaniach dzieci z homorodzin osiągają gorsze wyniki od ich rówieśników z rodzin naturalnych (potwierdzają to m.in. badania Marka Regnerusa).

Mózg mózgowi nierówny, czyli co siedzi w głowach homoseksualistów?

Gdyby homoseksualizm był orientacją seksualną równą heteroseksualnej, musiałby przede wszystkim wykazywać brak różnic. Oznacza to, że osoby homo czy bi nie powinny odznaczać się niczym, co mogło by je w negatywny sposób wyróżniać na tle osób heteroseksualnych. Tak nie jest. Takie osoby cechują się większą neurotycznością i niestabilnością psychiczną. Powoduje to wiele problemów, które zostały wymienione wyżej.

Zanim jednak zaczniemy rozmawiać o psychice homoseksualistów, trzeba jasno zaznaczyć, że mózg człowieka rozwija się do 23-25 roku życia. Preferencje seksualne w wieku 18 lat i wcześniej jeszcze się kształtują. Nie należy więc mówić o nastoletnich homoseksualistach. Niestety, organizacje LGBT zupełnie się tym nie przejmują. Organizują nawet specjalne obozy dla osób homoseksualnych. Przykładem może być „Summercamp”, który swego czasu promowała organizacja Lambda Warszawa. Zapraszała osoby od 14 roku życia z nastawieniem na „osoby transgender”. Takie obozy bardzo często utwierdzają w niewłaściwej orientacji młodzież z przemijalnym „młodzieńczym homoseksualizmem”.

Warto też wspomnieć, że kontakty z osobami tej samej płci wśród młodzieży nie zawsze oznaczają homoseksualne skłonności. Badania pokazują, że dochodzi do nich najczęściej ze zwykłej ciekawości, a takie stosunki często mają miejsce już po stosunku heteroseksualnym.

Wracając do psychiki homoseksualistów: niestety, badania jasno wskazują, że cechują się oni bardzo dużym rozchwianiem emocjonalnym. Dwa razy częściej sięgają po pomoc fachową, 50% częściej doświadczają zaburzeń lękowych i depresyjnych, częściej popadają w uzależnienia.

Naukowcy sprzyjający organizacjom LGTB jak i sami zainteresowani zrzucają winę na powszechną dyskryminację. Według nich to uprzedzenia powodują tak słabą kondycję psychiczną homoseksualistów. Badania pokazują jednak coś zupełnie innego – to traumy związane z molestowaniem i przemocą w dzieciństwie, a także ryzykowny styl życia częściej skłaniają osoby LGBT do udziałów w terapiach. Dyskryminacja jako czynnik podawana jest dopiero jako trzecia z kolei. Co dziwne, wiele badanych osób na pytanie o konkretną formę szykanowań, nie potrafiło udzielić odpowiedzi. Być może zadziałały w tym przypadku bardzo dobitne sugestie lobby LGBT i mediów z nim związanych, które próbują nas przekonać o powszechności homofobii.

Badania na temat dyskryminacji pokazują raczej, że to sam homoseksualizm jako rodzaj deficytu bliskości i nierozwiązanych konfliktów wewnętrznych przyczynia się do problemów ze zdrowiem emocjonalnym i psychiką. To on może być ukrytym źródłem neurotyczności i powstawania zaburzeń lękowych, które wzmacniają się podczas prowadzenia homoseksualnego stylu życia.

Co wiemy jeszcze?

– mężczyźni ulegają procesowi feminizacji, a kobiety maskulinizacji. Oznacza to, że geje przyjmują więcej zachowań kobiecych, a lesbijki – męskich.

– 18% lesbijek i 12% gejów usiłowało popełnić samobójstwo. Tylko 43% kobiet nigdy nie miało myśli samobójczych. Najczęściej przyczyną próby odebrania sobie życia jest pogorszenie się relacji z partnerem lub partnerką.

– 59% młodzieży LGBT okaleczało się lub robi to nadal.

Skąd się wziął homoseksualizm?

Homoseksualizm jest wrodzony. Koniec, kropka. Tak chcieliby zakończyć dyskusję o jego genezie niektórzy aktywiści LGBT, a nawet naukowcy. Ale to zdanie nie jest prawdziwe. Nie istnieje coś takiego jak słynny „gen gejów” czy inne elementy mające determinować czyjąś orientację seksualną.

Większość naukowców uważa, że czynnikami powodującymi odmienną orientację seksualną są zarówno czynniki środowiskowe jaki i biologiczne. Pytanie tylko: w jakich proporcjach? Badania nad bliźniakami wyraźnie wykluczyły wyłącznie genetyczne uwarunkowania homoseksualizmu. Pozostałe hipotezy, takie jak wpływ hormonów w okresie dojrzewania, leworęczność, stres matek podczas ciąży czy niedobór testosteronu płodowego są mocno wątpliwe. Niektóre z nich nawet wykluczają się nawzajem.

Możemy więc twierdzić, że mimo że występują pewne korelacje homoseksualizmu z niektórymi cechami, które są uwarunkowane genetycznie (bo istnieją) to mają one stosunkowy mały wpływ na kształtowanie się seksualnej orientacji. Ich wpływ polega jedynie na zmniejszaniu lub zwiększaniu predyspozycji do wykształcenia się orientacji homoseksualnej.

Na pewno więc nie możemy mówić o determinizmie. Co w takim razie ma większy wpływ od genów? Zostaje nam środowisko…

W tym przypadku możemy mówić o badaniach znajdujących swoje potwierdzenie nie tylko w wielu innych badaniach, ale także w rzeczywistości.

I tutaj jednak należy się zatrzymać i powiedzieć, że aby zaistniały skłonności homoseksualne musi zostać przekroczona pewna indywidualna granica. Wymagane jest w tym celu oddziaływanie naraz wielu czynników. Jak na razie nie odnaleziono bowiem żadnego dominującego. Największą zmienną jest jednak GID (dysforia płciowa), czyli dziecięcy nonkonformizm płciowy, przejawiający się nietypowymi zachowaniami dzieci, niezgodnymi z ich płcią biologiczną. Oprócz tego istotne są także relacje z rodzicami i rówieśnikami, pogarda wobec swojej osoby i ciała, zbyt wczesne zainteresowanie pornografią, szczególnie gejowską i lesbijską, ewentualne wykorzystanie seksualne lub przemoc w dzieciństwie, wzorce kulturowe, uwiedzenie w dzieciństwie, nieśmiałość czy marzycielstwo.

Co ważne, przyczyny męskiego homoseksualizmu różnią się od przyczyn homoseksualizmu żeńskiego. Kolejny zresztą dowód na znaczne wpływy środowiskowe.

Główne przyczyny homoseksualizmu męskiego (plus te wymienione wyżej):

– wrogi ojciec lub nie wyrażający zainteresowania swoim synem.

– nadopiekuńcza lub dominująca matka, zbyt bliska więź matki z synem, wręcz intymna. Feminizują one synów, hamując ich pełny rozwój.

– brak „męskich zabaw” w dzieciństwie, zwłaszcza siłowych i zespołowych.

– nienawiść do kobiet.

– pornografia i masturbacja.

– niepowodzenia w kontaktach seksualnych z kobietami.

A jeśli chodzi o homoseksualizm żeński:

– deficyt bliskości matki lub jej całkowity brak.

– depresja matki.

– niewłaściwe kontakty z matką – zbytnia zażyłość lub oschłość.

– trudności w nawiązaniu więzi z ojcem.

– wykorzystanie seksualne.

– brak przyjaciółek w dzieciństwie.

– wstrząs okresu dojrzewania (pierwsze kontakty z chłopakiem, miesiączka).

– wstyd, uważanie siebie za mało wartościową i atrakcyjną.

– negatywne doświadczenia z młodymi kobietami.

– emocjonalna zależność od innej kobiety, doświadczenia seksualne z kobietą.

Kolejna garść faktów:

– istnieje homoseksualizm z wyboru, który polega na praktykowaniu go z chęci eksperymentowania, dla „zabawy” lub nowej formy pobudzenia seksualnego. Bywa praktykowany w wyniku niedostępności płci przeciwnej (np. w więzieniach).

– w niektórych kulturach i okresach homoseksualizm praktycznie nie występował (np. przez pewien czas w Izraelu, kiedy kładziono nacisk na to, aby unikać wszelkich potencjalnie niebezpiecznych kontaktów. Co ciekawe, po rozluźnieniu norm, znów się pojawił).

– istnieją okresy krytyczne odpowiedzialne za kształtowanie się homoseksualizmu. Jest to okres wczesnego dzieciństwa i adolescencji.

– obecnie duży wpływ na wzrost liczby homoseksualistów ma hiperindywidualistyczna kultura zachodnia i ideologia gender, która jako aksjomat przyjmuje, że wszystkie płcie i orientacje są zdrowe i naturalne.

Czy można wyleczyć się z homoseksualizmu?

Jeśli homoseksualizm nie jest wrodzony, to oznacza to, że można przestać mieć homoseksualne skłonności. Na całym świecie tysiące osób staje się heteroseksualistami. Czasem dzieje się tak po specjalnej terapii, ale często samoistnie – po poradzeniu sobie z traumami, nieśmiałością, czy strachem przed płcią przeciwną.

Trzeba wiedzieć, że istnieją dwa rodzaje terapii – afirmatywna oraz reparatywna (zwana też konwersyjną lub reorientującą). Pierwsza polega na próbach zaakceptowania swojej tożsamości, druga natomiast ma na celu zerwanie z homoseksualnymi skłonnościami. O terapii afirmatywnej nie jest głośno. Jest zalecana przez APA, ale ta milczy o jej efektach, bowiem oficjalna retoryka brzmi niezmiennie – homoseksualizm jest zdrowy i nie powinno się go leczyć. Ostatecznie APA zauważa problem jedynie przy niechcianych skłonnościach homoseksualnych – wtedy stara się pomóc zaakceptować swoją orientację.

Nie mamy jednak żadnych konkretnych danych o skuteczności tej terapii. Dlatego lepiej przyjrzeć się terapii reparatywnej, której skuteczność jest udokumentowana. Jej rezultaty są podobne do wyników innych psychoterapii, mającej np. pomóc wyjść z depresji czy z alkoholizmu, albo poradzić sobie z fobiami. Około 30% przechodzi w pełni reorientację na heteroseksualizm, 30% obserwuje u siebie częściową poprawę, 35% nie widzi żadnych konkretnych zmian, a 5% czuje się gorzej po niż przed terapią.

Jest sporo byłych gejów i byłych lesbijek, jest także część, która po pewnym czasie wróciła do homoseksualnego trybu życia. Nie zmienia to jednak faktu, że terapia jest możliwa. Mimo tego, naukowcy i lekarze związani z lobby LGBT postulują, aby zakazywać terapii reparatywnej ze względu na jej szkodliwość. Twierdzą, że jest ona niehumanitarna, a poprawę odczuwają tylko pacjenci religijni. To nieprawda. Terapeuci są równie wykształceni i profesjonalni, niezależnie od stosowanej terapii. Istotna jest tylko jej skuteczność. A co do religijności pacjentów: rzeczywiście, Gerard van den Aardweg, mający na swoim koncie kilkuset wyleczonych homoseksualistów, potwierdza, że taka motywacja bardzo pomaga, ale wiele osób niereligijnych również zwalcza niechciany pociąg do własnej płci.

I co dalej?

Wszystkie te fakty nie pozwalają nam wysnuć wniosku o normalności homoseksualizmu. Dlaczego więc mimo tak wielu wątpliwości, homoseksualna propaganda idzie cały czas naprzód? Po części wyjaśnienie znajduje się w artykule „Gender – taki diabeł straszny, jak go malują”. Trzeba bowiem pamiętać, że pomimo tego, że nauka nie jest w stanie wykazać ponad wszelką wątpliwość nieszkodliwość i naturalność homoseksualizmu (za to jest w stanie wykazać coś zupełnie odwrotnego), część państw konsekwentnie zmienia swoje prawo, aby dostosować je do tego aksjomatu. Skutki są opłakane.

4
Komentarze:

A. Caligo

Cześć, jestem lesbijką i czuję się świetnie – dla homopropagandy uruchamiam pierwszy w Polsce e-zin artystyczny dla wszystkich kobiet, które czują, że badania i ludzie, którzy ze środowiskiem (jednym środowiskiem, nie środowiskami LGBT) nie mają nic wspólnego. Polecam także poznać tęczową rodzinę, których w Polsce jest bardzo wiele – i to akurat nie są badania, a zapisy z organizacji, które zrzeszają tego typu rodziny. Pozdrawiam 😉

A

A jakieś źródło tych rewelacji?

Kinga

Super! Naprawdę dobry artykuł, popieram. Polecam też książkę homoseksualizm Co każdy powinien o nim wiedzieć? Tom lahaye