Afera reprywatyzacyjna

Ogień afery reprywatyzacyjnej

Wyobrażam sobie szczęście PIS-u, kiedy to wyszła na jaw afera reprywatyzacyjna. Teraz, oprócz Amber Gold i niewygodnych nagrań na taśmach, członkowie tego ugrupowania mogą dorzucić jeszcze skandal związany z warszawskimi kradzieżami kamienic. Skandal nie byle jaki, gdyż na czele owych przekrętów miała stać prezydent Warszawy, Hanna Gronkiewicz-Waltz.

PIS mógłby znacznie szybciej załatwić całą sprawę. Gdyby tylko chciał. Gronkiewicz-Waltz pochodzi przecież z Platformy, a pastwienie się nad przeciwnikiem to coś, co tygryski lubią najbardziej. W momencie, gdy ogień reprywatyzacji gaśnie, komisja aresztuje kilku pionków, stawia im zarzuty i nagłaśnia sprawę. W ten sposób PIS powoli idzie do przodu, przy okazji wystawiając odpowiednie świadectwo Platformie. W końcu dojdzie aż do samego herszta.

W tej sytuacji poruszanie się ostrożnie i z wyczuciem jest wskazane. Wiadome jest, że materiał dowodowy, który zamknie na pięć lat zwykłego Kowalskiego, nie będzie wystarczający w przypadku polityka. Już pojawiają się zarzuty upolitycznienia całej sprawy. PIS musi uspokoić krzykaczy i brnąć nieustannie naprzód.

W sprawie udziału prezydent Warszawy w nielegalnych prywatyzacjach kamienic, najlogiczniejsze są dwie hipotezy. Pierwsza mówi, że Gronkiewicz-Waltz jest osobą o skrajnie niskim poziomie inteligencji, która rzeczywiście nie ma pojęcia, co dzieje się za jej plecami. Druga z kolei twierdzi, że prezydent jest zwykłym, pospolitym złodziejem. Skłaniam się ku drugiej teorii (odrzucając wcześniej teorię trzecią, łączącą hipotezę nr 1 i nr 2) i ze sporą pewnością uważam, że Gronkiewicz-Waltz nie tylko brała udział w reprywatyzacjach, ale była również ich główną inicjatorką.

Prezydent uparcie uważa, że sprawa jest jak najbardziej polityczna i ma za zadanie uderzyć w jej osobę. Dlatego też nie stawia się na przesłuchania, a wszelkie mandaty ignoruje. Upolitycznienia nie mógł zarzucić już mąż Gronkiewicz-Waltz, który stawił się na polecenie komisji. Podczas przesłuchania odpowiadał na pytania w sposób skrajnie żałosny, jeszcze bardziej pogrążając swoją małżonkę.

O fatalnej sytuacji prezydent Warszawy mogą świadczyć też zachowania PO, która zdaje sobie sprawę z oczywistości zarzutów. Sami już nie wiedzą, czy odciąć się od prezydent i spalić ją politycznie, czy ratować za wszelką cenę. Poseł Kierwiński, któremu przyszło nosić moje imię, ostatecznie podał rękę Gronkiewicz-Waltz, a nawet publicznie ogłosił, że postara się o ukaranie wszystkich, którzy próbują rzekomo zniszczyć niesmaganą wiatrem, nieskalaną reputację pierwszej damy Warszawy. Być może dlatego, że uznali, że PIS-owi nie uda się dokończyć sprawy, ale jest też inna opcja – podejrzewam, że w reprywatyzacjach mogło brać jeszcze wiele ważnych osób, których nazwisk na razie nie dane nam poznać.

Wiem, że PIS bawi się w kotka i myszkę i powoli szachuje królową. Jednak trochę irytuje mnie bierność komisji i mam nadzieję, że mat nastąpi już niedługo. Proponuję zacząć od przyprowadzenia siłą pani Gronkiewicz-Waltz na przesłuchanie.

Dyskusja

Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy
Wincenty

Rozumiem, że gdyby do domu Gronkiewicz-Waltz weszli policjanci razem z drzwiami wybuchłaby afera z którą rząd musiały sobie poradzić, jednak w naszej konstytucji jest zapisane: „Wszyscy są wobec prawa równi”. Nie powinno być takiej sytuacji jaka jest obecnie – im ktoś jest wyżej tym jest bardziej nietykalny. Na stanowczości buduję się silną władzę i dlatego rząd PiS powinien wziąć tą myśl głęboko do serca a nie bawić się w „kotka i myszkę”.